forBET Zakłady Bukmacherskie

Wimbledon 2018 - Iga Świątek

 

Trzydzieści siedem Polek i Polaków zdobyło najwyższą górę globu Mount Everest (8848 m n.p.m.), a w kategorii juniorek Wimbledon wygrały tylko cztery zawodniczki. Ola Olsza, siostry Ula i Agnieszka Radwańskie, no i nasza legionistka Iga Świątek. Pytano mnie, jak to się dzieje, że dziewczyny wygrywają ten najtrudniejszy, najbardziej niedostępny turniej na świecie? - bo przecież u nas nie ma kortów trawiastych, gra się tylko na tej nawierzchni przez trzy tygodnie i do tego wszystkiego potrzebne są jeszcze specjalne buty. Odpowiedzi jeszcze nikt chyba racjonalnej nie znalazł, a hipotez powstało setki. Mnie wydaje się jednak, że przysłowiowy diabeł tkwi w szczegółach, my Polacy mamy taki tajemny gen, który budzi się w momentach największej mobilizacji. Staje taka Świątek naprzeciwko światowej jedynki wśród juniorek i mówi sobie z lekko zaciśniętymi zębami: "Co, ja nie dam rady?" - i w pięknym stylu wygrywa cały turniej.

Tak właśnie było. Pierwsza runda była przedwczesnym finałem, przynajmniej dla mnie, bo doskonale znam siłę juniorskiego tenisa, a zwłaszcza dziewczyn. Poza setem straconym w pierwszej rundzie, już do końca turnieju nie oddała żadnego, a to kolejny dowód na bardzo dużą przewagę nad resztą stawki.

Patrząc na wyniki pozostałych pięciu meczów, można by pomyśleć, że niektóre zawodniczki pomyliły kategorię turniejową i przyjechały na Wimbledon zupełnie przypadkowo. Nic bardziej mylnego. Iga w pokonanym polu zostawiła 3/4 reprezentacji Szwajcarii, finalistkę Australian Open, nadzieję brytyjskiego tenisa oraz Chinkę, która ma w niedalekiej przyszłości być następczynią Na Li (kilka dorosłych szlemów).

Licznie podczas finału juniorek zgromadzona publiczność na korcie nr 1 oczekiwała zaciętej, długiej, stojącej na wysokim poziomie walki. Komentatorzy BBC przypominali podczas rozgrzewki ubiegłoroczny finał - pełen dramaturgii i zwrotów akcji. Szczególnie zapamiętali bronione przez Ukrainkę piłki meczowe oraz bardzo trafne decyzje przy wyborze Hawk Eye. Wygrała Rosjanka Potapova, której łzy szczęścia mieszały się ze łzami rozpaczy i wściekłości. W naszym polskim, tegorocznym finale były tylko łzy szczęścia, a i to trwało tylko chwilę. Cała Polska widziała jak Iga biegnie przez kort w stronę loży, w której gorąco dopingowały ją najbliższe jej osoby. Takie momenty pozostają w głowie zawodniczki na całe życie.

Błyskawicznie zapomniała o paskudnej kontuzji, która wyeliminowała ją z gry na długie miesiące, o chwilach zwątpień, o rywalkach, które na takie wieści zacierały ręce. Ktoś powie: "życie jest brutalne", fakt, nie bierze jeńców, tak jak Iga nie brała w drodze do tytułu. Bardzo ciężko pracowała na powrót do tenisa, treningu i turniejów, ale moment w którym podniosła do góry puchar, to bez wątpienia najszczęśliwsza chwila w jej sportowym, ale chyba i całym żywocie.

Nie grała debla, ze sztabem podjęli taką a nie inną decyzję, opartą przede wszystkim na wierze we własne możliwości. Trenerzy Jola i Piotr, grali praktycznie z Igą każdy mecz, zaangażowani w każdy punkt i w każdego gema, też pewnie sobie popłakali po meczbolu, chociaż Piotrek starał się grać twardziela do końca. Team Świątek, znany w całej Polsce, ale też powoli już rozpoznawalny na światowych kortach, działa jak dobrze naoliwiona maszyna, która z coraz większą mocą prze do przodu. Iga śmiało oznajmiła całemu światu, że ta wygrana to dopiero początek długiej i ciężkiej drogi po zwycięstwa w dorosłych Wielkich Szlemach i Igrzyskach Olimpijskich. Czy te marzenia tenisowe się spełnią, czas pokaże. Papiery na granie ma, to już wiemy. Wiedzą też brytyjscy komentatorzy juniorskiego finału, którzy niejednokrotnie podczas transmisji dawali temu wyraz.

Na koniec, z kronikarskiego i nie tylko obowiązku, trzeba bardzo wyraźnie podkreślić, że tenis juniorski w Polsce Legią Warszawa stoi. Na czterech reprezentantów mieliśmy trójkę, Stefania Rogozińska-Dzik oraz Daniel Michalski to pozostali członkowie warszawskiej ekipy na Wimbledon. Stefa niestety przegrała w pierwszej rundzie z Brytyjką, również w grze podwójnej nie awansowała dalej. Mamy nadzieję, że odkuje się za rok, będzie łatwiej, bo bez Igi. Po pierwszej rundzie w turnieju chłopców rozbudził nasze apetyty Daniel, ogrywając zawodnika gospodarzy w bardzo zaciętym trzysetowym pojedynku. W drugiej rundzie musiał jednak uznać wyższość rozstawionego z piątką Kolumbijczyka. W grze podwójnej pożegnał Wimbledon już w pierwszej rundzie.

Wyniki, jakie w tenisie młodzieżowym osiągają nasi zawodnicy, są najlepszym dowodem, że idziemy dobrą drogą w dobrą stronę. Całemu sztabowi szkoleniowemu tenisowej Legii należą się słowa uznania i gratulacje, oraz oczywiście zarządowi Warsaw Sports Group z prezesem na czele.

Lech Sidor
dyrektor sportowy sekcji tenisa Legii Warszawa

 

 

Wimbledon 2018 - Iga Świątek

 

.

.

.

Instagram Legia Tenis

Facebook Legia Tenis

Google+ Legia Tenis

Twitter Legia Tenis

YouTube Legia Tenis

folder artykułówfolder artykułów

zdjęcia

turnieje

formularz kontaktowy

trener tenisa - Legia Tennis Schools

Go to top