strona archiwalna

Lexus

Relacja Lecha Sidora
Pabianice mogły być dla naszego klubu najszczęśliwszym miejscem na ziemi. Były, ale tylko przez dwa dni i kilka godzin. Zabrakło naprawdę niewiele. Zacznijmy od tego, że drużyna chłopców pod kierownictwem Artura Bochenka jechała po pewne złoto i z tego zadania wywiązała się perfekcyjnie. Filarem drużyny i w dużej mierze ojcem sukcesu był Michał Sikorski, który w trzech meczach nie przegrał nawet jednego seta. Bardzo dzielnie partnerował mu w grze deblowej Andrzej Franko. Duet Legii był absolutnie poza zasięgiem innych drużyn. Franko dwukrotnie wystąpił w grze pojedynczej, w ćwierćfinale i w meczu o złoto. W pierwszym odprawił przeciwnika bardzo szybko, w drugim musiał uznać wyższość bardziej doświadczonego kolegi z AZS Poznań - Bartłomieja Łosiaka. Legionista walczył ambitnie do końca i pomimo porażki pozostawił po swoich występach bardzo dobre wrażenie. Trzecim muszkieterem naszej drużyny był nowy nabytek, rewelacyjny mistrz Polski 2012 - Bartek Andrzejczak. Wystąpił tylko w meczu półfinałowym, prezentując bardzo dojrzały tenis, oparty przede wszystkim na solidnej grze. Bartka postanowiliśmy od początku oszczędzać. Ze względu na mocne przeziębienie nie było sensu ryzykować zdrowia zawodnika. Swoją postawą w trakcie treningów i meczów potwierdził to, że nasz klub będzie miał z niego pożytek w przyszłości. Na zakończenie trzeba wspomnieć o Michale Sikorskim, który grał finał z gorączką, a parę dni po mistrzostwach dostał zapalenia płuc. Śmiało można stwierdzić, że nasz zespół wygrał ten złoty medal rzutem na taśmę. Z drugiej strony cieszy to, że mogli zostać pokonani tylko przez chorobę. Życzymy szybkiego powrotu do zdrowia i dziękujemy za pierwsze złoto w 2013.

 

Lexus

 

Tyle o chłopcach. Zazwyczaj to panie mają pierwszeństwo, ale tym razem trzeba było oddać królom co królewskie. Drużyna dziewcząt w przeciwieństwie do chłopców, faworytem nie była, jednak ja liczyłem po cichu na niespodziankę. Promasters Szczecin był przed mistrzostwami typowany na mistrza, stąd też portale tenisowe krzyczały, i tu cytuję: "kto zatrzyma Szczecin?" Tylko ten kto był na miejscu wie w jakich okolicznościach doszło do złota dla szczecinianek.

 

Zaczęło się od meczu z AZS Poznań. Był to rewanż za ubiegłoroczną porażkę w półfinale DMP U12. Nasza drużyna grająca w składzie: Marcelina Podlińska, Ania Hertel i Kinga Psut, od początku musiała walczyć na najwyższym poziomie, bo mecze z tym przeciwnikiem zawsze należały do bardzo trudnych, jak choćby letni finał DMP U12 na Legii. Debel Podlińska/Hertel pokonał poznański duet Rutkowska/Pawlak. Zwycięski mecz naszej pierwszej rakiety nie należał do emocjonujących, przegrane gemy raczej wynikały z własnych błędów i chwilowej dekoncentracji. Przy wyniku 2:0 postanowiliśmy oszczędzić kontuzjowaną stopę Ani, ponieważ był to pierwszy poważny start po wyleczeniu pękniętej kości, więc lepiej było dmuchać na zimne. Kinga Psut stawiła bardzo zacięty opór wyżej notowanej i bardziej utytułowanej rywalce. Rutkowska prowadziła już 6:0 4:1 i w tym momencie coś się zacięło, pojawiły się proste błędy i trochę tenisowej histerii. Poznanianka wróciła do gry dopiero przy wyniku 0:3 w trzecim secie. Wynik meczu ważył się do końca. Poznań w końcu był górą. Mecz dla Legii 2:1.

 

Półfinał z Górnikiem Bytom nie zapowiadał takich emocji i nerwów. Debel, od którego zaczynają się mecze był zawsze mocną stroną naszego zespołu, dlatego porażka w dwóch setach z duetem Siłka/Światłoń była porażką bardzo dotkliwą. W takiej sytuacji nie było innej możliwości, jak zwycięstwo w dwóch grach singlowych. Podlińska-Siłka, mecz zacięty, ale jednak pod kontrolą naszej zawodniczki. Dwa sety walki i w końcówkach próba nerwów. Mamy remis i decydujący mecz o awansie do finału. Światłoń-Hertel, grały parę razy już ze sobą, ale bytomianka jeszcze nigdy nie wygrała z Anią. Trzeba przyznać, że Beata prezentuje się na korcie bardzo poważnie, świetne warunki fizyczne i chyba najmocniejszy forhend wśród czternastolatek. Były w przeszłości takie mecze, że grała ze swoimi rywalkami w "zbieranego". Trzeba było jednak pamiętać o jednym, mianowicie Ania postawiona pod ścianą, grająca dla klubu, dla nas i dla siebie (kolejność nieprzypadkowa) potrafi wyzwolić niesamowite pokłady agresji i woli walki. Od początku tempo i presja narzucone w tym spotkaniu przez legionistkę przynosiły zamierzone efekty w postaci kolejno wygrywanych gemów. Światłoń może i silniejsza fizycznie od naszej Ani, ale na jej tle zupełnie nie zahartowana w meczach o wysoką stawkę. Dwa sety, i byliśmy w finale.

 

Trzeba koniecznie wspomnieć o incydencie, który miał miejsce podczas tego meczu. Jednemu z rodziców drużyny przeciwnej, skończyły się nerwy a wraz z nimi dobre maniery. Okazał się kompletnym ignorantem w sprawie przepisów i kompetencji kapitana drużyny. Głośno i dobitnie zaczął wyrażać swoje niezadowolenie, niestety przy okazji obrażając moją skromną osobę. Sprawa nadawała się do sądu, szybki proces o zniesławienie i kasa za karę na polski tenis, ale w tym przypadku musielibyśmy posiadać granatowe paszporty. W trakcie tego zamieszania kapitan drużyny chłopców (Artur Bochenek) próbował interweniować. Z reguły bardzo porywczy, teraz zachował się jak na rozgrywki tenisowe przystało. Niestety do niemogącego pogodzić się z porażką jegomościa dołączyło jeszcze trzech "umyślnych" i Artur został z trybuny wypchnięty. Byłem mocno zdziwiony spokojem i dyplomatycznym podejściem Artura Bochenka. Na koniec całej afery już pogodzony z porażką rodzic oferował przeprosiny, oczywiście po konsultacji z sędzią naczelną, jednak pomimo tego, że dostał niekorzystne dla siebie informacje przeprosin nie było. Wychodząc z hali widziałem trochę słomy w zakamarkach korytarza. Nasze dziewczyny same wyznaczyły karę - wynikiem 2:1 i... gramy finał ze Szczecinem.

 

Chrzanowski przywiózł ze sobą naprawdę mocną ekipę, Kulik, Kuczer i w rezerwie Zakordoniec. To skład, którym z pewnością można było grać na złoto. Jednak tenis w wydaniu drużynowym to trochę inna dyscyplina. Kluczowy okazał się debel, a raczej zachowanie sędziego w tie-breaku. Świadkowie twierdzą, że podjął kluczową decyzję nie widząc kortu. Swoją drogą, żeby w trakcie finałów HDMP U14 nie było trzech sędziów stołkowych, którzy mogliby opędzić sześć spotkań na zmianę? Nieodgadnione. Przy wyniku 0:1 Marcelina Podlińska w starciu z Wiktorią Kulik miała mocno utrudnione zadanie. Precyzyjnie grająca szczecinianka szybko objęła prowadzenie. Pomimo ambicji i walki, Kulik lepsza w dwóch setach i tytuł jedzie do Szczecina. Trzeci mecz Hertel-Kuczer, teoretycznie bez znaczenia, ale ze smaczkiem. Jeszcze nigdy pomimo wielu prób nie udało się Ani ograć filigranowej Darii. 5:2, 5:3 i 40/15 - wydawało się, że lada chwila będzie prowadzenie legionistki. Kuczer podobnie jak Ania to "walczak" i nigdy nie składa broni. Chwila nieuwagi, kilka prostych błędów i zrobiło się 5:7. W drugim secie podkręcone tempo i większa konsekwencja po naszej stronie, zasłużone 6:2. Zadecydował zgodnie z umową super tie-break. Dobry początek, agresywna gra i duża pewność siebie i 10:5 dla nas. Legionistki przegrały z honorem 1:2 i kto wie co działoby się, gdyby sędzia...

 

Lexus

 

Mam jeszcze dwie rzeczy na zakończenie, jedna niestety dla nas nieprzyjemna. Po incydencie z półfinału dyrektor turnieju odsunął kapitana chłopców od pełnienia funkcji. Decyzja kompletnie tendencyjna z pogranicza meczów Legia - Widzew.

 

Na koniec same przyjemności. Nasz hotel, w którym śpimy zawsze grając w tym regionie, staje się z roku na rok coraz lepszy, zupełnie jak nasze drużyny. Ma wspaniałą kuchnię, gdzie kucharze komponują dania na życzenie naszych młodych graczy, ciche i bardzo dobrze wyposażone pokoje i w końcu najbardziej chyba na świecie przyjazną obsługę i jeszcze panią kierownik, która daje nam zniżki. Hotel AVIATOR, bo o nim mowa, jeszcze z pewnością na długo pozostanie naszym oficjalnym miejscem zakwaterowania.

 

Dziękuję również z tego miejsca firmie Lexus, reprezentowaną przez p. Monikę Małek, która to firma udostępnia nam swoje doskonałe samochody. Podróż naszej drużyny w Lexusie RX 350 odbywała się w super komfortowych warunkach. Działamy w myśl zasady, że najlepsi wspierają najlepszych.

 

Naprawdę sporo się działo w ten mistrzowski weekend. Już wyglądamy lata, żeby potwierdzić supremację chłopców i przesunąć dziewczyny piętro wyżej.

 

Pozdrawiam serdecznie.
Lech Sidor

 

 

Szczegółowe wyniki naszych drużyn

 

 

 

Talentiada

Klub Roku Legia

.

.

.

Instagram WSG Academy

Facebook WSG Academy

Twitter Akademia Tenisowa by WSG

YouTube WSG Academy

LinkedIn

.

.

folder artykułówfolder artykułów

zdjęcia

turnieje

formularz kontaktowy

 

Drużynowe Mistrzostwa Polski 2015
sezon letni
składy drużyn KT Legia Warszawa:

 

Skrzaty:  MISTRZ POLSKI 2015 

Maks Kaśnikowski, Alan Bojarski, Patryk Stokowski, Sebastian Sowa, Adam Kulig, Michał Szoma (kapitan)

 

Kadeci: MISTRZ POLSKI 2015

Kacper Żuk, Tomasz Dudek, Daniel Michalski, Filip Kolasiński, Bartłomiej Andrzejczak, Artur Bochenek (kapitan)

 

Juniorki: MISTRZ POLSKI 2015

Weronika Falkowska, Ada Górczyńska, Alicja Sierzputowska, Kinga Psut, Marcin Kunicki (kapitan)

 

Młodzicy: BRĄZOWY MEDAL

Paweł Kaliszewski, Michał Suski, Maciej Ziomber, Pit Malaszszak, Dominik Dobaczewski, Marcin Domaszewicz (kapitan)

 

 

Go to top